III wojna światowa* – komentarze internautów (142)
Powiem tak: dla Polski nie ma praktycznie znaczenia, czy będziemy graniczyć z Rosją tak jak teraz, kiedy mogą tu wjechać np. z Białorusi czy Kaliningradu, czy poprzez ewentualnie zajętą przez nich zachodnią Ukrainę. Chwilowo jesteśmy zabezpieczeni nie tyle przez NATO, bo kto ma oczy i odrobinę rozeznania ten widzi, że na nich polegać nie można, ale poprzez niemiecko – rosyjskie ustalenia zakulisowe z 1990 roku. Wtedy to, w zamian za obiecane korzyści gospodarcze ze sprzedaży gazu, Rosja łaskawie oddała Polskę, Czechy i Słowację pod niemiecki protektorat. I dopóki obie strony czerpią z tego korzyści, dopóty nic nam nie grozi, prócz głupoty polskich rządów, niestety, bo w tej materii od lat jest tak samo. A że polski rząd jest durny to widać, bo jak można tak prostej rzeczy nie rozumieć, że to interesy Niemiec z Rosją nas zabezpieczają. I jak w tym świetle polski rząd (a raczej: zarząd) może domagać się od Niemców sankcji na Rosję? Przecież gdyby Niemcy weszły z Rosją na wojenna ścieżkę oczywiste jest, że te gwarancje byśmy utracili. I gdyby miało się to stać, to pamiętajcie, pierwszym symptomem będzie wygaszanie obecności niemieckich firm w Polsce, pod byle pretekstem. Niemcy już się zerwały z amerykańskiego łańcucha, a to nie wróży nam dobrze. Bo od 1955 roku, kiedy to USA zgodziły się na utworzenie Bundeswehry, Niemcy mieli narzucone restrykcyjne ograniczenia co do ilości posiadanego wojska. Ale USA słabną, a Rosja zaatakowała Ukrainę, więc Niemcy już ogłosiły, że odbudują potęgę swej armii przeznaczając na ten cel (na razie) ledwie 2% swego PKB (100 miliardów Euro). Tylko że te dwa procent to równowartość CAŁEGO budżetu Polski, który wynosi około 540 miliardów złotych wraz zadłużeniem budżetowym.
A czego nas uczy historia? No tak, większości niczego, ale jeśli już ktoś jakieś wnioski z niej wyciąga, to wie, że silne militarnie Niemcy oznaczają kłopoty dla całej Europy, szczególnie dla Polski. A silne Niemcy i silna Rosja – to już śmiertelne dla nas zagrożenie, zaś – uwaga! – silne Niemcy kolaborujące z Rosją ponad naszymi głowami – to dla Polski praktycznie wyrok śmierci.
Rok temu Putin wystosował firmowane swym nazwiskiem pismo, w którym jawnie przedstawił żądania Rosji i jej cele w kwestii Ukrainy i Europy wobec NATO i UE. W grudniu ubiegłego roku potwierdził je podczas rozmów z Zachodem. W styczniu tego roku, w Helsinkach, spotkał się z przedstawicielami NATO zapowiadając wówczas, że nie pozwoli, aby te rozmowy były sztucznie przeciągane i że więcej rozmów nie będzie. Są tacy naiwni „specjaliści”, którzy sugerują, że NATO musi mieć szpiegów w najbliższym otoczeniu Putina, bo znało datę ataku, znało plany.
To jest oczywista brednia. Oni po pierwsze wiedzę tę czerpali od samego Putina, a po drugie fiasko rozmów w Helsinkach zakończyło się brakiem oficjalnej zgody NATO i Zachodu na plany Putina, ale to tylko oficjalna wersja, bo co mieli zrobić, podpisać się pod tym? Więc i nie podpisali, spuścili tylko głowy i milcząco przyznali Rosji prawo do aneksji Ukrainy wedle widzimisię Rosji. Reszta to tylko zasłona dymna, sugerowanie, ze cokolwiek ich tu zaskoczyło, tak jak zmyłka z szefem BND, który tak został zaskoczony przez wojnę, że ledwie uciekł na 4 godziny przed inwazją z Kijowa. Wiecie, taka ściema, że niby Niemcy niczego nie żyrowały i są tak samo zaskoczone jak każdy zjadacz chleba. Ale chwilę wcześniej wycofali, wraz z innymi krajami Zachodu i USA, wszystkich swych dyplomatów, biznesmenów, turystów.
Zresztą, ta napisana na kolanie notka dziennikarska ma swój smaczek, bo szef BND wyznał, że o tym, że za 4 godziny Rosja zaatakuje Ukrainę został powiadomiony telefonicznie przez rosyjskie służby. Paradne, prawda? A prawda jest zgoła inna. Niemcy doskonale wiedziały co się stanie. I przede wszystkim zadbały o to, aby Rosja zagwarantowała im, że ta wojna, o której rzekomo nie wiedzieli, nijak nie odbije się na ich bezpieczeństwie energetycznym. I Putin im te gwarancje dał. Ale kij zawsze ma dwa końce, więc i Niemcy musiały złożyć obietnicę, że nie zawieszą opłat za gaz ani nie wprowadzą żadnych istotnych sankcji na Rosję, poza oczywiście jakimiś tam bzdetami. Sęk w tym, że Putin zagwarantował zaniepokojonym Niemcom, które nie chciały aby ten układ stał się zbyt czytelny, że upora się z Ukrainą „raz dwa”, słowem tak szybko, że „nie zdążycie się nawet ze wstydu zaczerwienić”.
Stąd ta, dla niektórych niezrozumiała, opieszałość Niemców w działaniu w pierwszych dniach wojny. Ukraina miała bowiem upaść w dwa, góra 3 dni. I byłoby to Niemcom na rękę, no bo wiecie: świat patrzy na Niemcy, bo wybuchła wojna. A Niemcy na to: ależ to zaskoczenie, a my dopiero co wstaliśmy z łóżek, ledwie oczka żeśmy przetarli, dajcie nam trochę czasu.
Następnego dnia: już zwołujemy rady wszelakie, ale to trochę potrwa, dajcie nam trochę czasu! Trzeciego dnia: już biegniemy do Parlamentu, aż nam butki z nóg spadają, o, patrzcie! Ale to trochę potrwa, bo trzeba kworum, dajcie nam jeszcze chwileczkę! Ale tu taka niemiła niespodzianka: minęły 4 dni, a ta cholerna Ukraina nijak nie chce się poddać. A świat patrzy na Niemcy i zaczyna się niecierpliwić, zaczyna coś podejrzewać. No to przyjęli owacją na stojąco w PE podanie o przyjęcie do UE Ukrainy.
Brawo! Tylko że dwa dni później już się tłumaczyli, że ścieżka przyjmowania kogokolwiek do UE po pierwsze trwa latami, a trybu przyśpieszonego nie przewiduje, po drugie: jak można przyjąć do UE kraj w stanie wojny? Słowem znowu teatr dla naiwnych. I żeby było jasne – czy Ukraina, czyli Zelenski i jego doradcy nie wiedza takich rzeczy, które są jasne nawet dla takiego prostaka jak ja? Czy też Zelenski, jako wyborny aktor, gra po prostu swoją rolę w jakimś makabrycznym spektaklu?
Pojawiły się też, rozkazem oficerów dyżurnych, a jakże, buńczuczne zapowiedzi UE i Niemiec nałożenia na Rosję „sankcji jakich jeszcze świat nie widział”. No i tu trzeba sobie jasno dopowiedzieć: i nie zobaczy.
To nie jest nasza wojna, ale uparcie nas w nią wpycha Ameryka, choćby tą prowokacją z polskimi MIG-ami. Ktoś dał rozkaz i, jak zwykle, polińskie władze na telefon otworzyły radośnie polskie granice dla każdego. Teraz Morawiecki tragizuje, bo ten rozkaz był nie poparty żadnymi zobowiązaniami na papierze ze strony Zachodu. Ot, zwykły telefon. A Morawiecki tragiczne hołubce wyczyniał w Berlinie, nie mogąc otwarcie przyznać, że znowu dali się wystawić do wiatru, jak swego czasu prezydent RP, Duda, który dukał w „iglisz” jakieś frazesy w rozmowie kimś, kto podał się za Sekretarza ONZ. To jest poziom polskiego państwa, służalczość na telefon, od sołtysa, przez sędziego do prokuratora.
Kwestia tylko, kto do kogo dzwoni. A sami Ukraińcy na FB mówią, że z tych „uchodźców” góra 20% to faktyczni uchodźcy, a reszta to albo tzw. piąty element, albo inżynierowie i lekarze z egzotycznego Maghrebu.
Dzisiaj oglądałem taki film, w którym Ukrainka, która ma tu już polsko-ukraińską rodzinę od lat, z przerażeniem i przejęciem przestrzega Polaków przed tym, co robią. Sama pochodzi ze wschodniej Ukrainy i jak powiedziała, znaczna część tych, których dzisiaj Polska tak nieroztropnie wpuszcza, to ludzie, z których powodu ona wyemigrowała lata temu do Polski. No ale kto bogatemu zabroni, a głupiemu wytłumaczy. Nikt.,
Kataleptyk
Fot.: pixabay.com
——————-
Prezentujemy komentarze internautów znalezione w sieci lub przesłane do nas na maile: miszmasz@onet.pl, polaneis@polaneis.pl
*Trwa wojna przeciw normalności, naturze, wolności, podstawom medycyny, etyce lekarskiej i zdrowemu rozsądkowi.
Zobacz także:
- – Tak Niemcy ogrywają nas od prawie 300 lat. Czas temu powiedzieć koniec
- – Globaliści z Davos pracują na wzorcach pruskich. Teraz ma być taki pruski, zorganizowany kapitalizm
- – Kolejna odsłona Wielkiego Resetu
____________
Ważne!
Polecamy:
100 mln odszkodowania od Ministerstwa Zdrowia. Pilotujemy precedensowe roszczenie