W razie uzasadnionych wątpliwości, ustalonych w wyniku śledztwa dziennikarskiego, oferujemy na drodze prawnej możliwość skutecznej odmowy wykonania szczepienia

Poszkodowanym pomagamy w uzyskaniu odszkodowania

DZIAŁANIA PREWENCYJNE

ODSZKODOWANIA

POWIKŁANIA POSZCZEPIENNE

Walczymy o prawo każdego do rzetelnej wiedzy o szczepionkach i szczepieniach

Jan Bieliński – takich lekarzy nam teraz pilnie potrzeba. Historia Zakładu Przyrodoleczniczego w Nowym Mieście nad Pilicą

Autor: Pola Neis

Nowe Miasto nad Pilicą to miasto w województwie mazowieckim, w powiecie grójeckim, położone nad rzeką Pilicą. W  roku 1874 Jan Bieliński otworzył tutaj Zakład Przyrodoleczniczy, który urządził na wzór zakładu hydropatycznego dr. Sebastiana Kneippa, u którego w Worishofen w Bawarii odbył praktykę. Standard i poziom leczenia w Nowym Mieście nie odbiegał od uzdrowisk czeskich, szwajcarskich czy francuskich. 

Drugi po Nałęczowie

Niemal całkowicie dzisiaj zapomnianym, acz bardzo ważnym i ciekawym rozdziałem w historii Pilicy i regionu nadpilickiego są dzieje uzdrowisk, istniejących tutaj w II poł. XIX i na pocz. XX wieku. Do rangi zdrojowiska z prawdziwego zdarzenia, cieszącego się przez kilkadziesiąt lat dużym wzięciem wśród kuracjuszy, awansowało Nowe Miasto nad Pilicą. Ściągali oni tutaj licznie z kraju i zagranicy, by korzystać z nowatorskiej i modnej wtedy w całej Europie hydroterapii.

Ta znana już w starożytności metoda leczenia, polegająca na polewaniu pacjentów wodą, kąpielach i masażach wodnych, została na nowo odkryta w XVIII i XIX wieku. Jej gorącym zwolennikiem był Vincenz Priessnitz, samouk pochodzący ze Śląska Austriackiego (dzisiejsze Czechy). Przekonany o zdrowotnych właściwościach zimnej wody założył w 1822 roku w swoim rodzinnym mieście Grafenbergu pierwszy na świecie ośrodek wodoleczniczy. Oprócz polewania wodą stosowano w nim mokre okłady, zawijanie oraz natryski (zwane od nazwiska wynalazcy jako prysznice). Ponadto V. Priessnitz zalecał stosowanie skromnej i zdrowej diety, kąpiele słoneczne oraz wykonywanie prostych ćwiczeń fizycznych.

Metody leczenia wodą rozwinął i usystematyzował Sebastian Kneipp, duchowny katolicki w podalpejskiej miejscowości Bad Worishofen (Bawaria). Stał się on znanym szeroko propagatorem hydroterapii połączonej z ziołolecznictwem, racjonalnym odżywianiem i dbałością o codzienną higienę. Do utworzonego w połowie XIX wieku przez księdza Kneippa uzdrowiska w Worishofen zjeżdżały po poradę i pomoc wielotysięczne rzesze chorych z kraju i zagranicy. Wielka i trwająca do dzisiaj popularność metod ks. Kneippa wynikała z udostępnienia jej szerokim rzeszom m.in. dzięki jego licznym książkom i poradnikom. Sławę zyskał także dzięki wymyśleniu receptury kawy słodowej, chleba ziarnistego i specjalnej bielizny higienicznej.

Jednym z pionierów wodolecznictwa na ziemiach polskich był lekarz medycyny Jan Bieliński. Wzorując się m.in. na doświadczeniach V. Priessnitza i S. Kneippa utworzył w 1874 roku w Nowym Mieście nad Pilicą drugi w Królestwie Polskim (po Nałęczowie) zakład wodoleczniczy oparty na podstawach naukowych.

Bieliński

Jan Kapistran Bieliński urodził się w 1834 roku w Biłgoraju. Po ukończeniu studiów medycznych i zdobyciu dyplomu na Uniwersytecie Moskiewskim w 1859 roku rozpoczął praktykę lekarską w Nowym Mieście nad Pilicą. Następnie wyjechał do Paryża, gdzie odbywał praktyki w klinikach: neurologicznej, chirurgicznej i dziecięcej. Zapoznał się także z wodolecznictwem odwiedzając ośrodek V. Priessnitza w Grafenbergu. Po powrocie do kraju pracował jako lekarz wojskowy w Warszawie. Następnie zbierał doświadczenia w ośrodkach medycznych Belgii, Francji i Niemczech. Wiedzę o wodolecznictwie pogłębiał pod okiem ks. S. Kneippa podczas pobytu w jego uzdrowisku.

W 1868 roku Jan Bieliński powrócił do Nowego Miasta nad Pilicą i zaczął tworzyć w nim swój pierwszy ośrodek wodoleczniczy. Po czterech latach ponownie udał się w podróż po znanych uzdrowiskach czeskich, szwajcarskich i francuskich. Zaowocowała ona utworzeniem przez dr. Jana Bielińskiego dużego i nowoczesnego Zakładu Przyrodoleczniczego w Nowym Mieście nad Pilicą.

Doktor Bieliński odznaczał się charakterem społecznika,a zarazem menedżera. Początkowo rozważał zakupienie na projektowany zakład wodoleczniczy pałacu w Nowym Mieście. Zaoferowano mu go jednak wraz z folwarkiem liczącym ponad tysiąc hektarów. Nie dysponując tak dużym kapitałem J. Bieliński zainteresował swoimi planami miejscowych kupców i ziemian. Na przyszły zakład pozyskał tereny ofiarowane przez kilku właścicieli. Jego budowę, rozpoczętą w 1873 roku, sfinansował z własnych funduszy, pożyczek od teścia – ziemianina i pożyczek bankowych. Uroczyste otwarcie nowo zbudowanego Zakładu Wodoleczniczego w Nowym Mieście nad Pilicą nastąpiło 31 maja 1874 roku.

Pilica, lasy, źródła, kąpiele tuszowe…

O umiejscowieniu przez doktora J. Bielińskiego zakładu wodoleczniczego w Nowym Mieście nad Pilicą zadecydowały wyjątkowo korzystne walory naturalne tej okolicy. Tak, przedstawiono je w przewodniku dla lekarzy i leczących się pt. „Zdrojowiska. Zakłady lecznicze i stacje klimatyczne w guberniach Królestwa Polskiego i najbliższych guberniach cesarstwa”, wydanym w 1896 roku pod redakcją znanego pioniera i propagatora lecznictwa klimatycznego – Henryka Dobrzyckiego: „Nowe Miasto posiada wyborne warunki zdrowotne i lecznicze pod względem wody, tak w pięknej rzece, jak i w licznych zdrojach; pod względem powietrza, niezwykle na nizinach świeżego z powodu sąsiednich wielkich lasów i wyjątkowo stałego przepływu powietrza (naturalna wielka wentylacja wartkiej rzeki) – i wreszcie pod względem malowniczego, a wesołego położenia”.

W tej i innych publikacjach podkreślano, że szeroka dolina Pilicy koło Nowego Miasta jest osłonięta podwójnym amfiteatrem wzgórz, ciągnących się od zachodu na wschód. Okalają one tę miejscowość z trzech stron, a otwartą stronę południową stanowią obszerne lasy sosnowe, rozciągające się po drugiej stronie Pilicy. Dzięki temu okolica jest osłonięta od ostrych wiatrów, zaś otwarta strona południowa otrzymuje silne nasłonecznienie i balsamiczne powietrze z pobliskich lasów.

Wskazywano także na liczne źródła wód mineralnych wytryskujące u podnóża nowomiejskich wzgórz i nadające się do celów leczniczych. Woda niektórych z nich miała znaczną zawartość wapnia. Ponadto była czysta, przyjemna w smaku i nade wszystko zimna. Badania wykazały, że temperatura dwóch najobfitszych źródeł zasilających zakład kąpielowy, nie przekraczała 6,5 st. C – tak, latem, jak i zimą. Miały one dużą wydajność; np. źródło o nazwie „Browarne” dawało przeszło 25 tysięcy wiader wody na dobę!

Do zabiegów wodoleczniczych świetnie nadawała się także rzeka Pilica, płynąca tutaj równym korytem po żwirowato-piaszczystym dnie. Pilicka woda zawierała wiele cząstek żelaza, dzięki czemu kąpiel w niej była nie tylko przyjemna, ale i korzystna dla zdrowia.

Metoda hydroterapeutyczna oraz zajęcia fizyczne

W broszurze reklamowej, wydanej w 1878 roku doktor J. Bieliński podkreślił: „Pomimo, że zakład jest kąpielowym i metoda hydroterapeutyczna jest w nim przeważnie stosowaną, to jednak poczytuję sobie ze obowiązek wyznać, że nie uważam hydroterapii jako sposób wszystko i wszystkich leczący (…) W wielu przypadkach leczenie hydroterapeutyczne połączone z wodami mineralnymi, z kuracją mleczną, z gimnastyką, ścieśnionem powietrzem, elektrycznością lub wreszcie środkami farmaceutycznymi najlepsze daje rezultaty”.

Znalazło to wyraz w różnorodnych metodach leczenia stosowanych przez nowomiejskie uzdrowisko. W zakładowych łazienkachkuracjuszom oferowano zatem kąpiele zimne, ciepłe, parowe i tzw. balsamiczne. Polecano także kąpiele rzeczne w Pilicy, jako jedne z najlepszych i najprzyjemniejszych w kraju. Duży nacisk kładziono na leczenie mlekiem (z własnej hodowli krów), kefirem i serwatką, a także kumysem, wytwarzanym przez specjalnie sprowadzonego Tatara.

Do leczenia wykorzystywano w dużym stopniu także wody mineralne, pochodzące z własnych pięciu źródeł, jak i sprowadzane z zewnątrz. Zakład posiadał też osobny „gabinet elektryczny”, w którym stosowano najnowsze wówczas zabiegi z wykorzystaniem elektryczności statycznej i tzw. maszyn galwanicznych. Do zabiegów leczniczych stosowano także sprężone powietrze. W ofercie zakładu były również kąpiele w ile borowinowym i zabiegi masażu.

Ważną formą terapii była gimnastyka (w tym ćwiczenia fechtunku, wiosłowanie, jazda konna i na rowerze) oraz zajęcia fizyczne. Do tych ostatnich należało m.in.: kopanie rowów, rąbanie i piłowanie drewna, stolarstwo i tokarstwo, zajęcia ogrodnicze i rolnicze, rybołówstwo, introligatorstwo i wyrabianie sztucznych kwiatów. Kuracjuszom zalecano jak najwięcej ruchu na świeżym powietrzu, a w tym – częste spacery i przechadzki. Kładziono duży nacisk na odpowiednią dietę i higienę. Dzięki takim metodom i wymogom standard i poziom leczenia zakładu w Nowym Mieście nad Pilicą nie odbiegał od renomowanych uzdrowisk czeskich, szwajcarskich lub francuskich.

Co leczono?

W nowomiejskim zakładzie leczono szeroki zakres schorzeń. Jak podawano w ogłoszeniach prasowych i folderach reklamowych, stosowane tutaj zabiegi hydroterapeutyczne oferowano cierpiącym na „choroby nerwowe, organów moczo-płciowych, organów trawienia, organów oddychania, organów krążenia krwi i samej krwi oraz na choroby skóry, mięśni i stawów”. Leczono tu także choroby kobiece oraz dolegliwości laryngologiczne. Polecano również zabiegi dla osób przychodzących do zdrowia nie tylko po ciężkich chorobach, ale także po… „wyczerpujących kuracjach” odbytych wcześniej w znanych uzdrowiskach europejskich (np. W Marienbadzie i Karlsbadzie).

W 1896 roku opiekę medyczną oprócz doktora J. Bielińskiego sprawowało dwóch stałych lekarzy, przebywających w zakładzie przez cały rok. Przy zwiększającej się liczbie chorych zatrudniano dodatkowych „lekarzy ordynujących”. Ponadto angażowano lekarzy z Warszawy w charakterze sezonowych konsultantów. Również gimnastykę, masaże, jak również zajęcia z fechtunku prowadzono pod okiem osobnych lekarzy-specjalistów. Pacjentami opiekowało się także dwóch felczerów i dziesięć pielęgniarek oraz dziesięciu „łazienników” i siedem „łazienniczek”.

Już w 1877 roku z nowomiejskiego zakładu skorzystało 400 pacjentów, a w latach następnych ich liczba stale rosła. Wraz z dalszą rozbudową zakładu do ich dyspozycji było prawie sto pokoi jedno- i wielomiejscowych z ciepłą i zimną wodą. Były tu również łazienki, pijalnia wód mineralnych, kryta galeria do spacerów, jadalnia, sala teatralna i czytelnia.

Znani w uzdrowisku

Wśród pacjentów i gości nowomiejskiego kurortu byli znani literaci, malarze i muzycy: Henryk Sienkiewicz, Maria Radziewiczówna, Narcyza Żmichowska, Michał Andriolli i Józef Chełmoński. Kwitło tutaj bujne życie kulturalne i towarzyskie; na często urządzane koncerty i spektakle teatralne zapraszano znanych muzyków, śpiewaków operowych i aktorów. W tutejszym „kursallu” dawał koncerty m.in. wybitny pianista Ignacy Paderewski. Wystawiono także przedstawienia amatorskie z udziałem samych kuracjuszy (zakład posiadał własne dekoracje i akcesoria teatralne). Dochody z wielu spektakli i koncertów przeznaczano na cele charytatywne.

Czas kuracji urozmaicano także „posiedzeniami literacko-artystycznymi” i odczytami, przeplatanymi muzyką, śpiewem, tańcami i grami towarzyskimi. Specjalnym gościem nowomiejskiego zakładu w 1877 roku była znana już wtedy pisarka Eliza Orzeszkowa. Pobyt na kuracji umilały „zabawy tańcujące”, urządzane m.in. w pobliskim lesie sosnowym o nazwie Kowalówka, a także wycieczki krajoznawcze. Prowadziły ona do sąsiedniej wsi Góra i położonych nieco dalej Łęgonic, a nawet do Drzewicy. Wyprawiano się łodziami w górę rzeki Pilicy, docierając na wpływającą do niej Drzewiczkę.

Rozrywce towarzyskiej służyły także spacery, będące tutaj obowiązkowym elementem kuracji. Ich celem był najczęściej położony po sąsiedzku dorodny prak obok pałacu hrabiów Małchowskich. Codzienne spacery prowadziły też nad Pilicę, gdzie docierano specjalnie urządzoną aleją ponad 600-metrowej długości. Na jej końcu znajdowały się dwie łazienki nadrzeczne (osobne dla pań i panów) oraz tzw. most letni na Pilicy, którym kuracjusze docierali do położonego na drugim brzegu młyna „Borowiec”.

Koniec uzdrowiska

Przysłowiową piętą achillesową nowomiejskiego uzdrowiska była, aż do końca jego istnienia, kiepska komunikacja z resztą kraju. Do Nowego Miasta nie docierała bowiem kolej, a wiodące do niego drogi pozostawiały wiele do życzenia. W początkowym okresie jedynym środkiem lokomocji były tutaj konne powozy. W sezonie letnim uruchamiano codziennie kursy omnibusów konnych z Warszawy, ale uciążliwa podróż po kiepskich drogach trwała nawet dziewięć godzin. Później uruchomiono także połączenia konnymi powozami z Nowego Miasta do Skierniewic. Do tego ostatniego miasta kuracjusze z Warszawy mogli dotrzeć koleją warszawsko-wiedeńską.

Długo wyczekiwane uruchomienie na początku lat 90. XIX wieku kolei iwanogrodzko-dąbrowskiej (z Dęblina przez Koluszki i Tomaszów do Dąbrowy Górniczej) tylko częściowo złagodziło komunikacyjne bolączki Nowego Miasta. Kuracjusze mogli wysiąść na przystanku w Opocznie, by dotrzeć do nowomiejskiego zakładu bryczkami i dorożkami. Nie powiodła się próba uruchomiania żeglugi pasażerskiej na Pilicy między Inowłodzem i Tomaszowem, podjęta w 1892 roku m.in. z myślą o kuracjuszach nowomiejskiego zakładu. Na przeszkodzie stanęły trudne warunki nawigacyjne na zbyt płytkiej i krętej rzece. Wreszcie, po wieloletnich staraniach w 1898 roku rozpoczęto budowę kolejki wąskotorowej z Warszawy do Nowego Miasta, ale nie została ona ukończona przed 1914 rokiem.

Kres działalności nowomiejskiego zdrojowiska położyła I wojna światowa; uległ on zniszczeniu wskutek ostrzału artylerii niemieckiej w październiku 1914 roku, zaś pozostałości zarekwirowały w lecie 1915 roku wojska niemieckie.

Założyciel i właściciel kurortu – doktor Jan Bieliński zmarł w Warszawie w 1919 roku. Został pochowany na cmentarzu w Nowym Mieście nad Pilicą.

Do nielicznych, zachowanych do dzisiaj śladów dawnego zakładu wodoleczniczego należy dom doktora Jana Bielińskiego zbudowany w 1878 roku. Znajduje się on przy ulicy noszącej jego imię.

Zdjęcia na: Poznaj Polskę i jej sąsiadów z Polą Neis / Miejsca

Przeczytaj także:

– Muzeum Regionalne w Nowym Mieście nad Pilicą. Uzdrowisko doktora Jana Bielińskiego

W artykule wykorzystano teksty z tablic informacyjnych w muzeum.