W związku z ustaleniami śledztwa dziennikarskiego w sprawie szczepionki MMR, którego plonem są między innymi artykuły:
– INTERWENCJA. Droga szczepionki MMR – od producenta do ciała dziecka
oraz artykułu o odpowiedzialności za zły produkt leczniczy:
Renacie Herman, dyrektor Miejskiej Przychodni Zdrowia w Suchej Beskidzkiej, zadaliśmy trzy pytania:
– Jak w takiej sytuacji lekarz w Państwa przychodni może zagwarantować, że szczepionka MMR – będąca aktualnie w przychodni – jest bezpieczna?
– Jeśli lekarz nie może tego zagwarantować, to nie powinno się z urzędu odmówić szczepienia, nie czekając na wniosek rodziców o taką gwarancję?
– Czy podejmujecie Państwo próby ustalenia, jak dotarła do przychodni szczepionka i czy jest bezpieczna (chodzi o badania, wiarygodność dostawcy i firm transportowych, kraj produkcji, zimny łańcuch)? Jeśli nie, to dlaczego?
Taką otrzymaliśmy odpowiedź:
O dopuszczeniu szczepionki do powszechnego użycia na terenie RP decydują właściwe instytucje. Ze strony Przychodni istotne jest, by szczepionka posiadała ważny termin ważności i była przechowywana w odpowiednich warunkach. Szczepionka MMR jest odbierana z Powiatowej Stacji Sanitarno- Epidemiologicznej w Suchej Beskidzkiej, szczepionki oznaczone są serią oraz datą ważności. Odebrane i przewiezione są przez uprawnione pielęgniarki z Miejskiej Przychodni Zdrowia w torbie termalnej wyposażonej w lód i termometr. Pielęgniarka kontroluje temperaturę szczepionek przed odebraniem z PSSE i po przywiezieniu do przychodni. Następnie szczepionki znajdują się w lodówce medycznej wyposażonej w system do monitorowania temperatury.
KOMENTARZ
Renata Herman przyznała, że ma tylko cząstkową wiedzę o szczepionce (ostatni etap – z senepidu do przychodni). Jak wykazała, rzetelnie nadzoruje ten etap dystrybucji szczepionki. Problem w tym, że śledztwo, jak i pytania dotyczyły całej drogi szczepionki – od producenta do przychodni. Może być bowiem tak, że dyrektor Herman nadzoruje już badziew, który został np. uszkodzony podczas wcześniejszej drogi. Nawet producent szczepionki zastrzega, że nie bierze odpowiedzialności za szczepionkę w sytuacji: nieodpowiednich warunków transportu, niewłaściwego zarządzania produktem.
Przesłaną odpowiedź można odebrać jako przyznanie się, że lekarze tej przychodni nie są w stanie zagwarantować, że szczepionka MMR – będąca aktualnie w przychodni – jest bezpieczna oraz tego, że nie mają wiedzy, jak dotarła ona do przychodni od producenta (chodzi o badania, wiarygodność dostawcy i firm transportowych, kraj produkcji, liczba pośredników, zimny łańcuch itp.).
Czyli – nie są w stanie odpowiedzieć na podstawowe pytania niektórych rodziców i rozwiać ich obaw.
Oczekiwaliśmy, że lekarze zainteresują się wynikami śledztwa (możemy udostępnić im np. posiadane dokumenty) i dla dobra dzieci i spokoju ich rodziców podejmą działania, by np. wraz ze szczepionkami otrzymywać całą historię szczepionki – od chwili wyprodukowania do jej otrzymania.
Śledztwo dziennikarskie wykazało bowiem, że instytucje państwowe w Polsce nie są żadnym gwarantem bezpieczeństwa.
Tu są najnowsze przykłady:
Były Główny Inspektor Farmaceutyczny, Zbigniew N. z zarzutem działania na szkodę interesu publicznego
Główny Inspektorze Farmaceutyczny, po której jest Pan stronie?
Były wiceminister zdrowia, dyrektor NFZ oraz właściciele warszawskiej kliniki medycznej – oskarżeni
To byłoby przecież także w interesie lekarzy, bo nie wiem jakby nie zaklinali rzeczywistości, ponoszą bezpośrednią odpowiedzialność za wykonany, obowiązkowy zabieg. Jeśli rodzice podniosą zastrzeżenia do konkretnej serii szczepionki i zażądają gwarancji od lekarza, przedstawiając mu np. wyniki śledztwa dziennikarskiego udostępnionego przez redakcję, to lekarz powinien poczynić kroki, by wyjaśnić sprawę.
Gdy tego nie uczyni i zaszczepi dziecko, a później nastąpi powikłanie, to mamy związek skutkowo-przyczynowy, o którym producent szczepionki tak ładnie nam napisał:
Producent szczepionek przeciw odrze, śwince i różyczce M-M-RvaxPro wbija nóż w narrację lekarzy oraz…
To jest najprostszy do udowodnienia związek skutkowo-przyczynowy. Jak np. sąd zasądzi od lekarza odszkodowanie i rentę, to może on wystąpić później z powództwem wobec pośrednika, producenta szczepionki, firmy transportowej itd., że działał w dobrej wierze, ale został wprowadzony w błąd.
Problem jednak w tym, że tamci pozwani mogą dowodzić, że lekarz miał wiedzę, że ze szczepionką może być coś nie tak, bo np. nie miał gwarancji, że nie został przerwany zimny łańcuch.
I chyba klapa, bowiem lekarz raczej przegra.
JS
Fot.: pixabay.com